MichuMoto

Just - Składanie moto - spóźniona relacja

Trochę ostatnimi czasy zaniedbałem blog i muszę przyznać, że brakuje mi pisania tych kilku zdań w tygodniu. Od początku idea była taka, że jeden post o jednej części  (w miarę możliwości) . Obecnie przy moto dzieje się tak dużo, że jest to fizycznie niemożliwe. Składanie zabiera mi każdą wolną chwilę – Lubię to! Daje w kość ale przynosi efekty.

No dobra, do rzeczy – blog zamiast opisywać część po części zmienia się w relację z tego całego młynu, który wiąże się z budową cafe racer-a. Porażki i sukcesy, ludzie mniej lub bardziej pozytywni czy ogarnięci – jednym słowem ‘JUST’ – dzięki któremu zdobyłem kupę doświadczenia w metalowym świecie.

Co się działo i dzieje obecnie od ostatniego posta czyli (aż wstyd się przyznać) od 15-tego sierpnia.

Przed rozebraniem JUST-a do malowania powstało jeszcze kilka części. Jedną z nich było mocowanie tablicy oraz tylnej lampy – będzie z boku z prawej strony montowane na tylnym wahaczu. Kolejną z rzeczy są mocowania tylnych kierunków – bardzo ładnie przypasowały górną krawędzią do mocowania tylnych amortyzatorów. Na kierownicy przybyło kilka elementów jak np zbiorniczek, pompa hamulcowa od gsx-r 750 (klamka sprzęgła również od tego modelu). Na ramie oznaczyłem co jeszcze jest do ucięcia i całość została w bardzo dużym tempie rozebrana. Jechałem na urlop i czas gonił masakrycznie – podobnie jak Tomka (lakiernika), który zarezerwował sobie czas na JUST-a i miał również zaklepany urlop. Zanim rama pojechała do lakierni wycieczka do Zabrza z przyczepą żeby przyspawać ostatnie elementy i uciąć wszystko co się nie przyda. Tomek czekał w lakierni chyba do 23-ciej, obgadanie wszystkiego zajęło kolejną godzinę – długi dzień na bardzo wysokich obrotach – ale udany.

Po pomalowaniu ramy okazało się, że jest kilka miejsc gdzie są niedociągnięcia, trochę ze strony Tomka, trochę więcej z mojej. Tak czy inaczej zapadła decyzja o odmalowaniu i pomalowaniu ramy jeszcze raz. Kolejno też przybywało innych pomalowanych elementów z czego lampa, lagi oraz korpus rozrusznika w czarnym połysku – wyszło genialnie! Reszta części w czarnym macie – była ich nieskończona ilość. Tak naprawdę przy rozkręcaniu moto okazało się ile rzeczy jest do pomalowania.

W tym samym czasie ruszyło dorabianie  innych elementów, trochę robiłem sam, trochę Kowal, który z metalem się dogadał jak mało kto. Jednym z jego hobby są noże, a dokładnie myśliwskie – sam je robi. Od połączenia różnych metali ze sobą po rękojeści. Ale to jest osobna historia. Bardzo pomaga przy projekcie. Toczy, frezuje i poprawia pewne elementy. Obecnie ma u siebie zbiornik paliwa, który zasługuje na osobny artykuł. Podobnie chyba jak gaźniki i osoba, która je sodowała – najgorszy ‚fachowiec’ na jakiego natrafiłem podczas budowy moto.

Systematycznie część po części ruszyło składanie silnika, chłodnicy i całego osprzętu. Obecnie jest w 99% kompletny i włożony do ramy. Był chwilowy zgryz związany ze śrubami. Wg początkowego planu miały być dorobione ze stali nierdzewnej. Finalnie wszystkie śruby zostawiłem oryginalne. Oddałem je do niklowania aby były czarne. Chłodnica została wymoczona w chemi – cały stary lakier został usunięty. Następnie malowanie. Z przodu wstawilem dodatkową kratkę w czarnym połysku.

Położona jest też ok 40% elektryki. Cały czas widać postępy. Silnik, który miał zająć dwa, trzy wieczory zajął dwa tygodnie. Przy jego składaniu dzielnie pomagał Maciek. Przyjechał na całe dwa dni na klachy, wódkę i składanie moto.  Pomoc Kuby i jego zawzięcie do wydobycia łożyska (ja się poddałem) również pozwoliły całości toczyć się do przodu.

Nie ma jeszcze pomalowanych kół, Może inaczej – są częściowo czyli tylko w czarnym macie. Po obwodzie na rancie ma być czarny połysk, który wymaga specjalnego lakieru – cały czas na niego czekam. Są duże szanse, że koła będą w przyszłym tygodniu. Nie pali się z nimi, mam do złożenia jeszcze w trzy i trochę innych części.

Plan na następny tydzień: zamontować tylny wahacz, poskładać przednie zawieszenie, położyć kolejne kabelki, może uda ruszyć się z kierownicę. No i zbiornik – temat rzeka, który jest aktualnie w proszku.

Nie mogę z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu dokręcić filtra oleju – znowu będzie trzeba poprosić Kubę o pomoc. Jego wiedza o radzeniu sobie z takimi tematami jest ogromna.

Obecnie terminem skończenia JUST-a jest koniec miesiąca – zobaczymy czy, a jeśli tak to o ile się przesunie. Miał zająć 5 skrzynek piwa czasu, w tej chwili już chyba 10-ta jest opróżniona i jeszcze chyba dwie dojdą :)

Enyłej – zapraszam na stronę Facebook-a. Znajdziecie tam fotorelację na bieżąco (prawie live :)

https://www.facebook.com/michumoto/

0 Comments

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *