MichuMoto

JUST - czyli od prawie zera do (chyba) Cafe Racer-a

Dlaczego do (chyba) Cafe Racer-a? Bo tak naprawdę ciężko jednoznacznie przyczepić ten motocykl to jakiejś kategorii. Mi najbardziej podoba się określenie Retro Cafe Racer – moim zdaniem pasuje do jego wyglądu.

Chwila refleksji po tym całym młynie jaki miał miejsce na koniec budowy moto. Podsumowanie tego projektu i streszczenie tego co się działo podczas jego budowy.

Całość zajęła rok z małym kawałkiem. Na początku projekt był realizowany głównie weekendowo, w ostatnich 3-ch miesiącach była to praca na cały etat… po mojej pracy. Czyli po 16 godzin dziennie w robocie. W soboty i niedziele również ale w trochę mniejszej ilości godzin. Wykończeniówka – czyli coś co zajmuje najwięcej czasu – wszyscy mówili – ja nie wierzyłem do końca. Przecież wszystko było dopasowane i przemyślane. Jednak wszyscy mieli rację. Godziny pędziły jak szalone.

Nie będę się powtarzać, że rzeczy, które miały zająć jedno popołudnie zajmowały pięć ale takie sytuacje miały miejsce i niejednokrotnie się zdarzały. Nauczka na przyszłość. Teraz wiem na co zwracać większą uwagę, jak co spasować biorąc pod uwagę grubość lakieru i podkładu, jak to wszystko lepiej zorganizować. Tak, aby kolejny projekt nie kosztował całego wolnego czasu, jednocześnie idąc do przodu swoim tempem. Nie wierzyłam w programy o budowaniu moto, które zapewne każdy z was widział. Grupa ludzi pracuje do ostatniej minuty i zawsze wyrabiają się na czas. Nie wierzyłem! Ale uwierzyłem :) JUST był skończony o drugiej w nocy (lub nad ranem jak kto woli), a z samego rana był już na busie w transporcie na event.

Muszę przyznać, że dwa razy miałem sytuacje, gdzie miałem dość. Projekt się nie uda i to nie ma sensu. Schody, które wydawały się nie do przejścia… Ale udało się. Ciężko jest realizować projekt w którym sam musisz się pchać do przodu, niejednokrotnie wymagając od siebie rzeczy o których nie ma się pojęcia. Telefony, Internet, pomoc innych i wszystko powoli lepiło się razem.

Jakie to uczucie zrobić projekt? Coś kapitalnego! Kiedy stoi przed Tobą moto, które przez rok rysowałeś w głowie i teraz możesz je zobaczyć morda nie przestaje się cieszyć. Łapałem się na tym, że gapię się w jeden element przez pół godziny i mi się to nie nudzi :) Kiedy pierwszy raz JUST został wywieziony na event ludzie podchodzili do niego  i wiele razy mówili to samo: „nie znam się na motocyklach, nie lubię ich ale ten chciałbym mieć!”. Dowód na to, że projekt naprawdę się podoba. Był też na Old Timer Bazarze gdzie praktycznie cały czas byli koło niego ludzie. Ludzie, którzy znają się na motocyklach – ich komentarze również były bardzo pozytywne!

Inny temat to jak zmieniało się miejsce gdzie powstawał JUST – od totalnego bajzlu, pyłu po szlifowaniu i wychodzenia z niego w formie kominiarza przeczołganego przez komin 5x przez rozkładanie i składanie silnika, który był wszędzie. Następnie wszędzie czysto i wszechobecne, zafoliowane części w pudełkach czy kartonach. Moto powoli budowało się na stole. Następnie elektryka i niezliczone końcówki, kabelki, termokurcze i taśmy. Finalnie zbiornik i całe moto!

Czy będzie następny projekt – pewnie, że tak! Powiem Wam, że to uzależnia. Trzy tygodnie względnego nabrania sił w zupełności wystarczą! Start już w grudniu. A później kolejne :)

Czyli czas na NEXT – bo tak nazywa się kolejny!

ps. tak, cieszę się jak głupi, że JUST jest skończony i nie mam zamiaru przestawać! Dobrze mi z tym i chyba o to w tym naprawdę chodzi – o satysfakcję z tego co się zrobiło!

JUST i NEXT

0 Comments

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *